W numerze wrześniowym:

Minęło kolejne gorące lato. Kolejne pod znakiem suszy i ograniczeń w dostawach wody. Według danych zbieranych przez dra Sebastiana Szklarka, autora bloga „Świat wody”, dotknęły one w tym roku 345 miejscowości – małych gmin i całkiem dużych miast.

Nie poradzimy sobie ze skutkami zmian klimatu, jeśli będziemy źle gospodarować zasobami, jakie mamy w dyspozycji. Dotyczy to przede wszystkim wody, która jest podstawą naszej egzystencji. By jej nie marnować, potrzebne jest wspólne, skoordynowane działanie. Tymczasem, jak pisze prof. Anna Januchta-Szostak w swoim artykule: „za gospodarkę wodami w kraju odpowiadają PGW Wody Polskie, regionalne zarządy gospodarki wodnej, zarządy zlewni i nadzory wodne, ale na poziomie lokalnym, gdzie kształtowany jest odpływ powierzchniowy, gospodarowanie wodą na potrzeby miast i gmin należy do zadań przedsiębiorstw wod-kan. Rola jednostek odpowiedzialnych za planowanie przestrzenne, urbanistykę i architekturę ogranicza się do odpowiednich uzgodnień oraz uzyskania warunków przyłączenia do sieci i pozwoleń wodnoprawnych”. To rodzi chaos i nie sprzyja wdrożeniom rozwiązań, jakie są nam już w trybie pilnym potrzebne. Jak rozwiązać ten impas? Czy pomogą miejskie plany adaptacji do zmian klimatu? O tym m.in. rozmawiać będziemy w październiku na naszej konferencji w Poznaniu i w Berlinie.
Osad ściekowy przez lata widziany był jako problem. Od 2016 r. nie może być już składowany. To zmusiło operatorów oczyszczalni, tych, którzy wcześniej tego nie robili, do szukania sposobów zagospodarowania osadu. Doświadczonych w temacie, do poszukiwania jeszcze bardziej opłacalnych, wydajniejszych rozwiązań. O nich piszemy w tym numerze miesięcznika, jednocześnie zapraszając do udziału w tematowi temu poświęconej konferencji w połowie września we Władysławowie.
Branża wod-kan coraz częściej staje przed pytaniem: co dalej z inwestycjami? Z czego je finansować? Niedawno pisaliśmy o formule partnerstwa publiczno-prywatnego jako jednej z opcji. Dziś przyglądamy się mechanizmowi, który wydawał się (a może wciąż się wydaje) inną dobrą drogą rozwoju – Polskiemu Funduszowi Rozwoju. Martyna Matuszczak analizuje, jak potoczyły się losy zawartych już transakcji i jakie wnioski można już z nich wyciągać.
Polecam i zachęcam do lektury!